Po trzech miesiącach użytkowania, jestem w stanie napisać konstruktywną recenzję iPhone 3G.
Na samym w stępie chciałbym zaznaczyć, że urządzenie jest warte swojej ceny. Moja opinia nie jest w żaden sposób zdeterminowana ślepą miłością do marki Apple. Nie będę się tu rozwodził nad wyglądem, jest to indywidualna sprawa każdego użytkownika telefonu – dla mnie iPhone ma po prostu elegancki wygląd. Urządzenie wyposażone jest w 4 przyciski: blokowanie telefonu, home button (powrót), wyciszenie i sterowanie poziomem głośności – klawiaturę zastępuje ekran dotykowy. Warto nadmienić, że pojawia się ona tylko wtedy, gdy jest potrzebna. Telefon ma bardzo czuły ekran z obsługą multi-touch. Wbudowana funkcja auto-jasności pozwala oszczędzać baterię w miejscach ciemnych – polega to na redukcji oświetlenia ekranu w mroku, gdyż ludzkie oko doskonale widzi, co dzieje się wokół, a rozświetlony (jak za dnia) ekran telefonu powodował by irytację (jak w urządzeniach starszej generacji).
Produkty Apple charakteryzują się dużą intuicyjnością interfejsu. Telefon podzielony jest na dwie zasadnicze części: Text messages (SMS) i telefon. Obie “aplikacje” zintegrowane są z komponentem kontaktów, który jest de facto ogólnodostępny dla innych aplikacji (twórcy telefonu podeszli do tej kwestii bardzo ideologicznie). Zasadniczym brakiem w oprogramowaniu jest brak raportów doręczenia SMS, ale można to obejść crackując telefon, o czym później. Dodatkowym minusem jest długie ładowanie się listy SMS przy jej większej ilości, co również można obejść crackując telefon, o czym również później : -). Kolejnym minusem jest to, że wszystkie kontakty przechowywane są w pamięci telefonu, a nie na karcie SIM, co gorsza – nie ma możliwości eksportu kontaktów na kartę SIM, a jedynie istnieje możliwość importu. Nie ma się czego obawiać – przy każdej synchronizacji iPhone z iTunes, kontakty zapisywane są w backupie.
Zdarzyło mi się “popsuć” oprogramowanie iPhone instalując nieautoryzowane przez Apple oprogramowanie na własną odpowiedzialność. Przywrócenie telefonu do stanu używalności? Nic prostszego – instalujemy nowy software na iPhone via iTunes i klikamy przycisk Restore – wybieramy nasz backup i gotowe. Wszystkie kontakty, SMS’y, save’y z gier, aplikacje, muzyka widnieją z powrotem na ekranie naszego telefonu.
Wyobraź sobie, że słuchasz muzyki, masz telefon w kieszeni, jest zimno. Musisz ściągnąć rękawiczki, wyciągnąć telefon, włączyć odtwarzacz muzyki, wejść playlistę, kliknąć next, schować telefon, założyć rękawiczki. Nie ma się czym zachwycać, bo rozwiązania te zostały już zaimplementowane z poprzednich telefonach, ale Apple nie zapomniało o przycisku kontrolnym w zestawie słuchawkowym. Pomijając to, że wygląda elegancko, pozwala nam na odebranie/odrzucenie rozmowy i kontrolę iPod’a (play/pause – single click, next – double click, previous – tripple click).
Wcześniej wspomniałem o ekranie dostosowującym się do warunków oświetlenia. Gdy jest ciemno – ekran ciemnieje, bo nasze oko akomoduje się do otoczenia, oszczędzamy tym samym baterię. Gdy przykładamy telefon do ucha, ekran wygasza się, aby uniknąć przypadkowych kliknięć w ekran dotykając go uchem – tutaj również oszczędzamy baterię.
Szybka edycja danych – na liście wystarczy wykonać gest przeciągnięcia palca w prawą stronę i pojawi nam się przycisk usunięcia go ze stosu – genialne. Pomyliłeś się pisząc SMS? Potrząśnij telefonem, a iPhone zaproponuje Ci wprowadzenie korekty. Niewygodnie pisze Ci się SMS’a? Przechyl iPhone na bok, a dostaniesz do dyspozycji większa klawiaturę i większy obszar pola tekstowego. Trzymasz iPhone w ręku i słuchasz muzyki? Potrząśnij telefonem, a zmieni się track. Chcesz przeglądnąć swoje albumy z iPodzie? przechyl telefon, a wyświetlą Ci się okładki, które dodałeś w iTunes.
Szukanie w całym telefonie – kolejna opcja, która pomaga mi szybko dostać się do interesujących mnie rzeczy. Jedno pole wyszukiwania odpowiada za wyniki z: aplikacji, kontaktów, maili, sms’ów, tracków, artystów i albumów z iPod’a.
Nie ukrywajmy – Apple dostarcza nam masę aplikacji, z czego wiele jest darmowych. Co więcej, nasz telefon stara się utrzymać całe oprogramowanie w najnowszej wersji. Z telefonu możemy zrobić nawet zwykłą latarkę (której nie ma w urządzeniu) – aplikacja rozjaśnia ekran i pokrywa go białym kolorem. Nie wspominam już o masie gier serwowanych przez AppStore za darmo!
Przeglądanie Internetu nie było dla mnie prostsze – wbudowana przeglądarka Safari z obsługą kart i schowka jest idealnym narzędziem do surfowania po Sieci. Player YouTube również spełnia moje oczekiwania. Jeżeli jesteś społecznikiem – zintegruj swój telefon z Blip’em, Twitter’em, Flaker’em, Facebook’iem, importuj swoje ulubione kanały RSS, dodaj konta pocztowe i zainstaluj Parlingo – komunikator z obsługą sieci Gadu-Gadu, Jabbera, ICQ, AOL, Google Talk, MSN i innych.
Jest wielu zwolenników crackowania oprogramowania iPhone, jest też wielu przeciwników. Moje stanowisko w tej sprawie – crackować. Co nam to daje? Wcześniej opisałem wiele nieudogodnień, które możemy poprawić w oprogramowaniu, np:
I na koniec cały smaczek łamania oprogramowania:
Długie ładowanie SMS’ów, kontaktów, kalkulatora lub alarmów? Zcrackuj swój telefon i zainstaluj Backgrounder z pakietów Cydii. Pozwala on na działanie niektórych aplikacji “w tle”. Niektóre możemy ustawić jako automatycznie pracujące w trybie niewidocznym, innym nie pozwolić na taką opcję. Ile razy zdarzyło Ci się przerwać grę, gdy chciałeś odczytać SMS? Przytrzymaj Home button, gra schowa się do paska, odpisz na SMS’a i ponownie kliknij na ikonkę gry – powrócisz do stanu pierwotnego, a nie (jak w legalnym oprogramowaniu) proces zostanie całkowicie zakończony. Analogicznie sprawa wygląda w przypadku korzystania z komunikatora (np. Parlingo). Aby wyjść z trybu background, ponownie przytrzymaj Home button. Przycisk wprowadzania aplikacji w stan niewidoczny można skonfigurować indywidualnie, może to być np. Power button (Home jest chyba najwygodniejszy).
Dyskusja na temat działania aplikacji w tle jest burzliwa – pamiętajmy jednak, że crackując software narażamy się na nieoptymalne działanie telefonu i szybkie zużycie baterii, za co Apple nie odpowiada.
Na moim biurku programisty pojawił się Samsung T260HD, przekątna 25,5 cala z tunerem TV. Zaraz po rozpakowaniu aż się przeraziłem, jakie to wielkie. Po kilkach godzinach używania, mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że praca na rozdzielczości 1920¤1200 pikseli jest naprawdę wygodna. Od razu zabrałem się za testy PC i tunera TV. Zaprogramowałem kilka kanałów i skonfigurowałem kontrast dla obu trybów: używania monitora na pececie i jako telewizor.
W poście postaram się wymienić wszystkie plusy i minusy produktu i podzielę się screenami, jak wygląda praca i przeglądanie Internetu na rozdzielczości 1920 pikseli wszerz.
Parametry techniczne.
| Przekątna ekranu | 25,5″ |
| Wymiary plamki | 0,258mm |
| Maks. rozdzielczość obrazu | 1920×1200 |
| Dopuszczalne rozdzielczości pracy | 1920×1200 |
| Maksymalna częstotliwość odchylania poziomego | 30 ~ 81 kHz |
| Maksymalna częstotliwość odchylania pionowego | 56 ~ 75 Hz |
| Kąt widzenia pionowy | 160 stopni |
| Kąt widzenia poziomy | 170 stopni |
| Jasność | 300 cd/m2 |
| Współczynnik kontrastu | 10000:1 |
| Czas reakcji matrycy | 5 ms |
| Wbudowane głośniki | Tak |
| Moc głośników | 2 x 3W |
| Kolor obudowy | czarno-bordowy |
| Pobór mocy tryb normalny/czuwanie/wyłączony | 70W / 2W / - |
| Rodzaj złącza wideo | 2 x HDMI, Component, D-Sub, DVI-D, Scart |
| Tuner TV | Tak |
| Certyfikaty | ISO 13406-2, ISO 9241-3,7,8, Vista Premium |
| Wymiary (szer. x wys. x głeb.) | 610.0 x 435.0 x 86.5 mm |
| Waga [kg] | 8,6 kg |
T260HD jako monitor PC.
Wszystkie tryby, które oferują domyślne ustawienia monitora nie pozwalają na pracę z monitorem. Aby rozpocząć pracę z tym sprzętem, konieczne jest przejście w tryb custom i dobranie sobie odpowiedniego kontrastu i jasności. Doskonały do oglądania filmów z peceta w rozdzielczości HD. Przeglądając Internet wielu użytkowników może odczuć niepotrzebnie zmarnowanie miejsce na stronach, które mają ustaloną szerokość przystosowaną do 1024 (paski po bokach), natomiast przy stronach, które są rozciągnięte na całą szerokość i podzielone na tabele o sztywno określonych szerokościach kolumn, mogą pojawić się denerwujące pustki (np na forach dyskusyjnych). Matryca TN jest idealna do pracy programisty, który chce poczuć przestrzeń. W sieci spotkałem się z opiniami, że monitora nie monża objąc wzrokiem, czemu muszę zdecydowanie zaprzeczyć. Siedzę od niego na odległość wyciągniętej ręki – jest idealny.
Samsung jako TV.
26 cali to stosunkowo niewiele jeżeli chodzi o standardy telewizora, jednak mi w zupełności wystarcza. Dużym minusem jest to, że sprzęt nie jest wyposażony w pivot, jednakże do niezmienianej w pionie pozycji się w zupełności nadaje. Osobiście, aby korzystać z monitora jako TV, muszę obrócić go o 20 stopni w stronę łóżka i naturalnie oddalić się na przynajmniej trzykrotną odległość, niż pracuję na PC. Manewr ten nie jest denerwujący. Monitor oferuję pełną gamę opcji, jak zwykły TV: teletekst, programowanie kilkuset kanałów. 3W głośniki pozostawiają wiele do życzenia, ale Samsung jest wyposażony w 5 outputów audio, do oglądania telewizji korzystam z moich głośników Logitech X-530.
Outputy i obudowa.
Monitor posiada 2 outputy HDMI, standardowo D-Sub i DVI-D (złącze cyfrowe), Component i Scart (eurozłącze). Jeżeli chodzi o audio, wyposażony jest w 5 outputów standardowo dla konfiguracji 5.1. Obudowa prezentuje wysoką klasę wykonania i estetykę. Błyszcząca, czarno-bordowa (wiśniowa) to ostatnio modny design linii produkcyjnej Samsunga. Bardzo wygodnie ulokowane przyciski na monitorze (niewidoczne, na prawej krawędzi). Wygląd pilota – standardowy, posiada poprzeczne podpórki, co czyni go stabilnym.
Ogólne wrażenie.
Duży :) ale nie za, więc pozytywnie. Na koniec mała galeria screenshootów, jak prezentuje się praca na monitorze:
Od dwóch dni jestem posiadaczem netbooka Asus Eee PC 1000H. Intensywnie sprawdzałem jego możliwości i powiem szczerze, że jestem mile zaskoczony. Pomimo tego, że niektórzy jego minimalizm przedstawiają jako minus – ja jestem zadowolony. Z łatwością mieści się do wewnętrznej kieszeni kurtki zimowej, posiada eleganckie etui. Podstawowym minusem jest brak napędu optycznego, ale problem rozwiązuję udostępnieniem DVD z komputera PC jako zasób sieciowy. Rzadko potrzebuję cokolwiek zainstalować, w moim przypadku do transferu najczęściej używam standardowych złącz USB (włącznie z dyskiem twardym peceta) oraz standardowo Internetu, najczęściej ftp.
Design i obudowa.
Cały komputer wygląda przyzwoicie, pomimo tego zdecydowałem się kupić oklejkę na klapę, aby odkleić ją po jakimś czasie i mieć niezarysowaną powierzchnię obudowy. Klapa jest wykonana w “modnym” stylu serii HP, czyli krótko mówiąc – błyszcząca. Minusem są pozostawione odciski palców. Jest zima… palce mniej się pocą, strach pomyśleć, jak będzie wyglądała w lato. Pozostała część obudowy jest matowa, co dla mnie jest wielkim plusem – nie pozostawiamy odcisków palców, na takiej powierzchni mniej widoczne są zarysowania. Autorzy dobrze wkomponowali zawiasy obudowy, tworząc walec zakończony metalowymi kołami z zębatą krawędzią, co mnie się podoba. Denerwująca dla oka jest metalowa obudowa na touchpad, bowiem widoczne są podłużne pasy frezarki. Nie wiem, czy jest to zamierzony efekt – mnie nie przypadł do gustu. Na marginesie: Eee PC ma brzydkie logo :P
Kontrowersyjny touchpad…
… a raczej pushpad. Na początku miałem wrażenie, że trzeba go naciskać, nie dotykać, ale po 2 dniach używania już się przyzwyczaiłem. W moim poprzednim laptopie fizyka działania tego elementu była nieco inna. Często wymienianym minusem w recenzjach są przyciski w touchpadzie… mocno trzeba je wciskać. Nie, wciska się je łatwo i są bardzo wygodne, pod warunkiem, że przyciskamy je pod kątem 45 stopni w stosunku do klawiatury. Na początku wydawać się, że jest to nietypowe ułożenie ręki, musiałem się przyzwyczaić, ale teraz ciężko mi działać na jakimkolwiek innym touchpadzie – bardzo wygodna pozycja dłoni.
Klawiatura… bardzo mały odskok, nieznacznie mniejsze klawisze niż w standardowym notebooku, duży plus. Dodatkowo znalazło się miejsce na hotkeye (kombinacje w Fn) takie jak: sleep, włącz/wyłącz bluetooth oraz manager zadań. Standardowo brighnes, volume, mute i przełączenie monitora na zewnętrzne złącze karty graficznej (np rzutnik lub zewnętrzny monitor). I minusy się znajdą, brak osobnych przycisków PgUp/Down oraz Home/End. Zamiast tego ulokowane są na strzałkach, używamy ich z wciśniętym Fn – niewygodne. Klawisz Fn ustawiony jest obok Ctrl po jego prawej stronie – plus. W Fujitsu-Siemens który miałem poprzednio było odwrotnie, często się myliłem.
Praca i entertejment.
Nie można wymagać wiele od procesora 1,6 GHz, 1GB RAM DDR2, ale daje radę. Produkt jest przedstawiony jako notatnik, ale świetnie radzi sobie z jednocześnie odpalonym softem takim jak Office 2007, Photoshop CS3, Google Chrome. Moje ulubione gry (NFS Underground, Diablo 2, GTA 2) działają bez zarzutów, więc pretensji nie mam. W tle działa Windows Blinds oraz Yomd3d.
10 cali, nie za mało?
Do programowania i photoshopa – tak, do przeglądania Internetu, pisania notatek etc. w zupełności wystarczy. Jednak nawet przy najprostszych czynnościach warto minimalistycznie podchodzić do zagospodarowania przestrzeni na ekranie. W tym celu właśnie zainstalowany jest Windows Blinds – skin imitujący Mac OS posiada bardzo niskie belki. Z pomocą przychodzi nam również Google Chrome, który minimalnie wykorzystuje ekran, w przeciwieństwie do FireFox’a. Zaletą Chroma jest to, że posiada ukryty pasek narzędzi oraz zakładki na pasku tytułu.
Bateria.
6600 mAh Li-ion. Przy włączonym trybie Asus Safe Energy i wyłączonym bluetooth bateria faktycznie trzyma 5 godzin. Przy odpaleniu ciężkiego softu, wifi oraz wyłączonym trybie oszczędzania energii bateria utrzymuje netbooka przy życiu przez 3h i 40 min. Bardzo dobry wynik, jeżeli chodzi w ogóle o netbooki. Standardowo na netbooku pracuję 4h i 20 min.
Ważnym jest to, aby dobrze używać baterii, tj. wyjąć ją, gdy netbook podłączony jest do prądu, a stan baterii jest równy 100%. Warto wcześniej kilka razy (wolno) rozładować do zera i ponownie naładować na max. Obecnie wykonuje taki zabieg włączając stan czuwania na noc podładowując baterię już na następny wieczór. Cykl będę powtarzał tydzień.
Podsumowanie.
Moje zadowolenie to 95%, czyli netbook spełnił moje oczekiwania prawie celująco. Kupiłem go przez Allegro, miałem fart, niska cena, aukcja wystawiona przed diametralnym spadkiem PLN.
Podczas przerwy na kawę w godzinach pracy często przeglądam sieć relaksując się czytając newsy. Po kolei włączam onet, interię, tv.wp.pl oraz gazetę. To co ujrzały moje oczy dziś, nie mieści się w głowie:
10 najbardziej wkurzających rzeczy w Windows (serwis sciagnij.pl, subserwis gazeta.pl).
Totalna amatorka? Może nietrafny artykuł sponsorowany (dla wymienionego softu)?
1. Dymki z podpowiedziami i ostrzeżeniami
Standardowo skonfigurowany Windows co chwilę wyświetla komunikaty o kurczącej się wolnej przestrzeni na dysku czy powiększaniu zapisanego na HDD pliku wymiany. W większości przypadków wyskakujące dymki są zbędne – informują o rzeczach, o których użytkownik wie albo nie musi wiedzieć.Najprostszym sposobem pozbycia się podpowiedzi jest zainstalowanie bezpłatnego programu XP-AntiSpy (działa także pod Vistą) i zaznaczenie w sekcji “Inne ustawienia” opcji “Nigdy nie pokazuj porad w chmurkach”.
Do pobrania: XP-AntiSpy
Komentarz: Użytkownik powinien być świadomy, że 200 mega miejsca na HDD systemowi może nie wystarczyć. Właśnie na partycji systemowej najczęściej przechowywane są tymczasowe pliki instalacyjne. Szkoda, że MS nie udostępnił narzędzia, w którym można określić ilość krytycznego miejsca na dysku. Ja bym zarezerwował 1.5 giga + miejsce na plików stron.
2. Awanturujące się Centrum Zabezpieczeń
W Panelu Sterowania Windows posiada moduł o nazwie Centrum Zabezpieczeń. Ułatwia on zarządzanie zaporą sieciową, antywirusem i automatycznymi aktualizacjami. Kiedy te programy są wyłączone w zasobniku systemowym pojawiają się komunikaty ostrzegające przed zagrożeniami i zachęcające do odwiedzenia Centrum.
Osoby korzystające z samodzielnych zapór (ZoneAlarm, Ashampoo) i chcące w pełni kontrolować instalowanie patchów powinny po otwarciu zakładki Centrum w Panelu Sterowania kliknąć w link “Zmień sposób informowania mnie…” i w kolejnym okienku odznaczyć wszystkie trzy opcje (“Zapora”, “Aktualizacje automatyczne”, “Ochrona przed wirusami”).
Komentarz: Większość programów antywirusowych/zapór informuje system Windows o swojej działalności. Przykład? Avast, Kaspersky. Wówczas chmurki pokazują się tylko wtedy, gdy jest faktyczne zagrożenie komputera (np. gdy wyłączymy zaporę programu antywirusowego lub samą aplikację programu). Użytkownik powinien wiedzieć, że jego system nie jest bezpieczny, jeżeli nie ma zapewnionej ochrony antywirusowej, chmurki są jak najbardziej wskazane, jeżeli je ukrywa, akceptuje to, że sam zatroszczy się o swoje bezpieczeństwo. Potem za szkodliwe działanie wirusa obwiniany jest Windows i Microsoft :)
3. Raportowanie błędów
Po “padzie” systemu czy aplikacji Windows ma zwyczaj pytania użytkownika o zgodę na przekazanie raportu firmie Microsoft. Większość ludzi podenerwowana klika w tym momencie przycisk “Nie wysyłaj”. Problem eliminuje wspomniany już program XP-AntiSpy. Wystarczy zaznaczyć opcje “Wyłącz raporty o błędach” i “Office XP: Nie wysyłaj raportu o błędach” w sekcji “Raporty o błędach”.
Komentarz: W zupełności słuszna uwaga, powinna być wbudowana opcja widoczna w ukazującym się oknie o tym, aby zapamiętać wybór.
4. Brak dostępu do skrótów na pulpicie
Kiedy użytkownik ma otwarte tuzin okien i potrzebuje dostępu do skrótu na pulpicie musi minimalizować wszystkie foldery oraz programy. Problem ten można rozwiązać włączając pasek szybkiego uruchamiania obok przycisku Start (PKM w pasek Start, polecenie “Paski narzędzi” / “Szybkie uruchamianie”).
Alternatywą są aplikacje dokletowe. Dzięki nim użytkownicy Windows mogą korzystać z animowanego zestawu skrótów podobnego do tego spotykanego w Mac OS-ie. Takie oprogramowanie obciąża nieco system, ale właściciele nowych maszyn nie powinni zauważyć różnicy. Doklety to estetyczne, w pełni konfigurowalne narzędzie ułatwiające dostęp do programów czy folderów.
Pobierz ObjectDock, RocketDock
Komentarz: Polecam skrót WIN+d.
5. Przyciski chowające się w zasobniku systemowym
Aplikacje działające w tle nie są widoczne jako przyciski na pasku Start. Reprezentują je ikony w zasobniku systemowym obok zegara, po prawej stronie ekranu. Niektóre z tych symboli są widoczne, inne chowają się za charakterystyczną strzałką. Problem polega na tym, że prawie zawsze te potrzebne są ukryte.
Większą kontrolę nad ikonami da się uzyskać dzięki opcjom paska Start – PKM w pasek, polecenie “Właściwości”, przycisk “Dostosuj” obok pola “Ukryj ikony nieaktywne”. Każdemu programowi można przyporządkować jedną z trzech opcji – “Zawsze ukryty” (np. zapora sieciowa), “Ukryty, gdy nieaktywny” (np. odtwarzacz MP3) oraz “Zawsze widoczny” (np. komunikator internetowy).
Komentarz: Microsoft oddał do dyspozycji perfekcyjne narzędzie – pasek tray w pełni do zmodyfikowania. Zresztą sam autor neguje swoją wypowiedź w następnym akapicie. Bardzo dobrze, że samemu trzeba wybrać sobie to, co ma być widoczne. Podobne zastosowanie ma miejsce w Firefox 3. Niektóre zakładki są widoczne na pasku zakładek, inne nie. Te bardziej przydatne samemu trzeba sobie “przeciągnąć” metodą drag ‘n’ drop.
6. Animacje przy minimalizowaniu i maksymalizowaniu okien
Kiedy animacje są włączone, minimalizowanie i maksymalizowanie folderów czy programów trwa nieco dłużej. Bajer ten można łatwo wyłączyć zyskując ułamek sekundy – wszystko dzięki ustawieniom “Wydajności” w zakładce “Zaawansowane” we właściwościach systemu (można je znaleźć w Panelu Sterowania).
Fanatycy szybkości mogą przejrzeć także pozostałe elementy w oknie “Opcje wydajności”. Wyłączenie cieni pod menu czy kursorem, gładkiego przewijania pól list czy wizualnych stylów okien oraz przycisków może pomóc osobom borykającym się z problemem ograniczonych zasobów.
Komentarz: Opcja w pełni do skonfigurowania.
7. Animowany piesek w wyszukiwarce plików
Denerwuje i spowalnia użytkownika. Pieska można wyłączyć poprzez polecenie “Zmień preferencje” / “Bez animowanej postaci ekranowej” (dostępne po wciśnięciu klawisza F3 w dowolnym oknie folderu). Dodatkowo dezaktywuje się tam usługę indeksowania, która w założeniu ma przyspieszać wyszukiwanie plików, a w praktyce często je spowalnia. Użytkowników przywiązanych do starego interfejsu (Windows 95 i 98/98SE) zainteresuje zakładka “Zmień zachowanie wyszukiwania plików i folderów”, gdzie można wybrać opcję “Zaawansowane”. Dzięki temu “okienka” przestaną zadawać głupie pytania typu “Co chcesz wyszukać?”. Od razu po wciśnięciu F3 pojawi się pole tekstowe, gdzie wpisuje się słowa kluczowe.
Komentarz: Right-click, wyłącz animowaną postać. Wybór zostanie zapamiętany.
8. Brak możliwości włączania nieautoryzowanych stylów wizualnych
Standardowo – za pośrednictwem właściwości ekranu w Panelu Sterowania – użytkownik może wybrać jedną z trzech wersji kolorystycznych “Stylu systemu Windows XP” lub jedną z kilkunastu klasycznych wariacji. Tymczasem w internecie znajdują się tysiące darmowych layoutów (http://www.themexp.org, http://www.xpthemes.com, http://customize.org/xpthemes).Windows pozwala jednak korzystać tylko ze stylów zatwierdzonych przez Microsoft. To ograniczenie da się obejść, choć wymaga to nieco wysiłku. Kluczowy jest w tym przypadku plik uxtheme.dll zlokalizowany w katalogu C:\Windows\system32. Trzeba go podmienić na “wolną” wersję.W razie problemów z aktualizacją (Windows chroni pliki systemowe) można przeprowadzić całą procedurę przy użyciu programów Replacer lub Uxtheme Multi-patcher. Gdyby “okienka” chciały przywrócić oryginalną wersję – wyświetlając specjalny komunikat – należy wybrać polecenie zachowujące nowy plik.
Pobrane style wizualne trzeba umieścić w katalogu C:\Windows\Resources\Themes. Pojawią się wtedy na rozwijalnej liście wyboru we właściwościach ekranu (zakładka “Wygląd”).
Pobierz: Replacer, Uxtheme Multi-patcher
Komentarz: Zgadzam się, opcja powinna być odblokowana. Polecam Windows Blinds. Niestety płatne. Dla mniej wymagających: Uxtheme Multi-patcher.
9. Automatyczne aktualizacje
“Okienka” potrafią same pobierać z internetu i instalować publikowane przez Microsoft łaty. Procedura aktualizacji rozpoczyna się zwykle w najgorszym możliwym momencie – na przykład wtedy, gdy jest uruchomione dziesięć innych aplikacji. Spowalnia to system – może prowadzić nawet do jego zawieszenia.Dodatkowo nie wszystkie łatki są potrzebne. Niektórych programów (chociażby Internet Explorera 7) po prostu nie warto instalować. Dlatego lepiej mieć pełną kontrolę nad aktualizacjami. Samoistne sprawdzanie dostępności łatek wyłącza się w oknie “Aktualizacje automatyczne” (Centrum Zabezpieczeń w Panelu Sterowania). Procedurę da się przeprowadzić ręcznie wybierając polecenie “Windows Update” z Menu Start.
Komentarz: Zarówno czas, sposób jak i instalowanie poszczególnych łatek można w pełni konfigurować we własnym zakresie. Microsoft daje wolną rękę użytkownikowi.
10. Niedziałające kodeki
Windows Media Player to wielki program z mnóstwem funkcji, który ma problemy podczas odtwarzania nawet najbardziej popularnych formatów plików. Bardzo często aplikacja chce łączyć się z siecią i pobierać dodatkowe kodeki. W większości przypadków taka operacja kończy się znanym bardzo dobrze użytkownikom “okienek” niepowodzeniem.Aby nie mieć kłopotów z odtwarzaniem nawet egzotycznych formatów audio i wideo najlepiej zainstalować K-Lite Mega Codec Pack. Zawiera on wszystko, co potrzebne, aby słuchać radia w standardzie Real czy oglądać filmy DivX albo MKV. WMP często nie rozpoznaje alternatywnych kodeków. Wtedy z pomocą przychodzi niewielki Media Player Classic, część pakietu K-Lite.
Pobierz K-Lite Mega Codec Pack.
Komentarz: WMP sam pobierze sobie odpowiednie kodeki, jeżeli nie zainstalujemy Mega Codec Packa. Uzupełnianie zasobów przez WMP to minus? Ooops. Chyba zły punkt numer 10. Chyba żeby była okrągła liczba, nie 9.
Podsumowanie:
System windows nie atakuje, a ostrzega użytkownika. Znaczną większość powiadomień można wyłączyć na swoją odpowiedzialność. Ale potem często pojawiają się opinie: “jaki ten Windows jest lipny”. A ostrzegał.
Jeżeli podoba Ci się artykuł, wykop go.